Jak ważna jest mysz w naszym sprzęcie komputerowym? Czy wymagamy od niej więcej? Zobaczmy na co wpadł jeden z producentów. Okazuje się, że mysz komputerowa wcale nie musi służyć jedynie do klikania, ale też do pstrykania! Świat fotografii też na tym zyskał lub też nie. W każdym razie robienie zdjęć jest zdecydowanie popularne niż jeszcze kilkanaście lat temu. Cyfrowy świat fotografii bez skrupułów wkroczył w wskaźników. Japońska firma zajmująca się produkcją różnych komputerowych dodatków, wymyśliła w ostatnim czasie mysz o nazwie King Jim. Czy to dobry krok naprzód? A może raczej w bok. Mysz komputerowa produkcji japońskiej ma umieszczony na spodzie aparat cyfrowy, który przy codziennym użytkowaniu zasłaniamy klapką.
W celu zrobienia zdjęcia wystarczy jedynie przesunąć klapkę odsłaniając nasz mini obiektyw. W ten sposób zasłaniamy sensor myszy i na świat wychodzi ten oto mobilny aparat. Mysz wystarczy złapać w ręce jak aparat cyfrowy (albo raczej telefon komórkowy) i następnie wciskamy spust migawki. Nie ma w użyciu niczego skomplikowanego czy tez zadziwiającego. Wszystko jest bardzo proste, wręcz banalne. Tylko po co aparat w myszy?
Tego rodzaju urządzenie zostało skonstruowane z myślą o użytkownikach, którzy w czasie pracy na komputerze nagle potrzebują zrobić zdjęcie w tempie ekspresowym. W czasie korzystania z myszki King Jim ekran komputera zamienia się w ekran do podglądu wykonywanej fotografii. Trzeba jednak podkreślić, że zdjęcia nie są duże ? mają jedynie kilkaset kB wagi. Ten sam efekt będziemy mieć po użyciu kamerki internetowej w swoim laptopie. Warto też pamiętać o swoim telefonie i innych mobilnych urządzeniach z wbudowanym aparatem.
Możemy z niej skorzystać wyłącznie w pobliżu komputera. Japońska firma nie po raz pierwszy zaskakuje nas ciekawym urządzeniem. Cena tej nowinki to 4 200 jenów, czyli około 123 złote. Całkiem niedrogi gadżet dla każdego komputerowca, którzy lubią kolekcjonować niecodzienne urządzenia do swojego komputera.